Brad Pitt ponownie trafia przed kamerę Davida Finchera, ale tym razem jako Cliff Booth, jedna z najbardziej pamiętnych postaci „Pewnego razu... w Hollywood”. Efekt tego spotkania zapowiada się jak jeden z najgłośniejszych filmowych powrotów roku.
WIDEO…
Cliff Booth powraca
W „Pewnego razu... w Hollywood” Cliff Booth pozostawał zawsze pół kroku za Rickiem Daltonem, choć to właśnie on kradł wiele scen spokojem, ironią i pozorną obojętnością wobec wszystkiego, co działo się wokół. Kaskader, kierowca, powiernik i człowiek od zadań specjalnych stał się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci filmu Quentina Tarantino, a Brad Pitt za tę rolę otrzymał Oscara. Teraz Booth wraca, ale świat, w którym się porusza, zdążył już przesunąć się o kilka lat do przodu.

Akcja „Dalszych perypetii Cliffa Bootha” rozgrywa się w 1977 roku, osiem lat po wydarzeniach znanych z „Pewnego razu... w Hollywood”. Booth nie funkcjonuje już wyłącznie jako kaskader. Bywa barmanem i kinooperatorem, a przede wszystkim działa jako człowiek od problemów, których hollywoodzkie gwiazdy nie chcą rozwiązywać osobiście. Do jednej z takich spraw wprowadza go Karen Crosby, agentka grana przez Elizabeth Debicki, działająca w imieniu telewizyjnego aktora Charliego Petersa, w którego wciela się Scott Caan.
Brad Pitt wraca do oscarowej roli, a wokół niego pojawia się nowa obsada
Powrót Pitta nie oznacza prostego odtworzenia układu znanego z filmu Tarantino. Leonardo DiCaprio nie wraca jako Rick Dalton, dlatego ciężar opowieści jeszcze wyraźniej przesuwa się na Cliffa Bootha i jego własne losy. W obsadzie pojawiają się Carla Gugino jako Toni, Yahya Abdul-Mateen II jako Roderick „Hot Rod” Harrison, a także Peter Weller, Holt McCallany i JB Tadena. Timothy Olyphant ponownie wciela się natomiast w Jamesa Stacy’ego.

To właśnie Booth staje się centrum nowej historii i postacią, przez którą widz ponownie zagląda za kulisy Hollywood. Tyle że tym razem nie chodzi już wyłącznie o plany filmowe, salony i zmierzch dawnej fabryki snów. W jego otoczeniu pojawiają się szantaże, kradzieże, wymuszenia i przemoc, a filmowy blichtr coraz częściej zderza się z tym, co dzieje się poza światłem reflektorów.
David Fincher za kamerą
Najważniejsza zmiana nastąpiła po drugiej stronie kamery. Quentin Tarantino napisał scenariusz „Dalszych perypetii Cliffa Bootha” i pozostaje związany z projektem jako producent, lecz tym razem nie zdecydował się na reżyserię. Sam tłumaczył, że nie chciał jako reżyser ponownie wracać na teren, który już wcześniej eksplorował, dlatego tekst trafił w ręce Davida Finchera. Film pozostaje więc częścią świata „Pewnego razu... w Hollywood”, ale zyskuje nowego reżysera i jego ekipę: za zdjęcia odpowiada Erik Messerschmidt, a produkcję realizowano w Los Angeles, gdzie rozgrywa się również akcja.
Pierwszy materiał promocyjny pokazano podczas Super Bowl, a wczoraj Netflix opublikował pełny zwiastun, w którym Cliff Booth funkcjonuje już jako samodzielny bohater rozwiązujący problemy hollywoodzkich klientów. Trailer pokazuje między innymi samochodowe pościgi, morderstwo oraz sceny rozgrywające się w Beverly Cinema. Na efekt spotkania scenariusza Tarantino z reżyserią Finchera widzowie nie będą czekać długo, „Dalsze perypetie Cliffa Bootha” trafią do wybranych kin IMAX 25 listopada, a 23 grudnia zadebiutują na Netflix.





























