Woody Allen znów kieruje kamerę na Europę. Po kilkuletniej przerwie reżyser przygotowuje swój 51. film, a jego sceną tym razem stanie się Madryt. O fabule i obsadzie wciąż wiadomo niewiele, ale już same kulisy produkcji przyciągają uwagę, w grę wchodzą milionowe finansowanie, szczególna rola hiszpańskiej stolicy i kontrowersje, które od lat podążają za Allenem.
WIDEO…
Zobacz też: To jeszcze nie koniec „1670”! Fenomen polskiego Netflixa zaskoczył fanów, ogłaszając kolejny sezon
Woody Allen wraca po ponad trzech latach
Ostatni raz Allen stanął za kamerą przy „Niewiernych w Paryżu” („Coup de Chance”), swoim 50. filmie, który miał premierę na festiwalu w Wenecji w 2023 roku. Teraz reżyser wraca po ponad trzech latach przerwy, jednej z najdłuższych w swojej karierze. Zdjęcia do kolejnego filmu mają rozpocząć się 5 października tego roku w Madrycie, a produkcja zostanie zrealizowana w całości w tym mieście. Allen ponownie wystąpi w podwójnej roli: napisze scenariusz i stanie za kamerą.

Najbardziej intrygujące jest jednak to, jak niewiele wiadomo o samym filmie. Fabuła i obsada pozostają tajemnicą, nie wiadomo również, czy bohaterowie będą mówić po angielsku, czy po hiszpańsku. Wśród fanów pojawiają się nadzieje na udział Javiera Bardema i Penélope Cruz, którzy spotkali się z Allenem na planie „Vicky Cristina Barcelona”, ale ich nazwiska nie zostały oficjalnie potwierdzone.
Madryt ma zagrać jedną z głównych ról
Jedna rzecz jest natomiast pewna: Madryt nie ma pozostać anonimową dekoracją. Wspólnota Autonomiczna Madrytu oraz Rada Miasta przeznaczą na film po 1,5 miliona euro, co daje łącznie 3 miliony euro publicznego wsparcia. Według World of Reel budżet całej produkcji ma wynieść 12 milionów dolarów. Z finansowaniem wiąże się też nietypowy warunek, nazwa Madrytu musi pojawić się w tytule filmu.
To układ, w którym kino spotyka się z promocją miasta. Film Allena ma pokazać Madryt międzynarodowej publiczności i wykorzystać jego rozpoznawalność jako część ekranowej opowieści. Dla reżysera Hiszpania jest już zresztą dobrze znanym filmowym krajobrazem. Powstały tam zarówno „Vicky Cristina Barcelona”, jak i związany z San Sebastián „Hiszpański romans”. Zanim jednak nowy projekt trafił do Madrytu, jego droga prowadziła przez inne europejskie lokalizacje, wcześniej Allen próbował zapewnić finansowanie filmu planowanego we Włoszech, a później ponownie rozważana była Barcelona. Ostatecznie to stolica Hiszpanii stanie się miejscem realizacji jego kolejnej historii.
Powrót Woody'ego Allena wciąż budzi emocje
51. film pojawia się w szczególnym momencie kariery Allena. Reżyser od kilku lat realizuje kolejne projekty przede wszystkim w Europie, a ostatni film w Nowym Jorku nakręcił w 2019 roku. Sam mówił również o trudnościach ze zdobyciem finansowania w Stanach Zjednoczonych. W tle pozostają zarzuty dotyczące nadużyć seksualnych wobec jego adoptowanej córki Dylan Farrow, którym Allen zaprzecza. Kontrowersje wokół reżysera wpłynęły na jego relacje z amerykańskim przemysłem filmowym, podczas gdy kolejne projekty znajdowały swoje miejsce po europejskiej stronie Atlantyku.

Madryt staje się więc kolejnym przystankiem w tej późnej, europejskiej części jego filmografii. Na razie nowy projekt przypomina zamknięty scenariusz, którego pierwsze strony odsłaniane są wyjątkowo powoli. Nie ma oficjalnego tytułu, obsady ani opisu fabuły. Po ponad trzech latach przerwy reżyser znów stanie za kamerą, a hiszpańska stolica tym razem nie będzie po prostu tłem, albowiem wszystko wskazuje na to, że zostanie jednym z najważniejszych elementów filmu.





























