Reklama

Czy można opowiedzieć historię Marilyn Monroe, nie tworząc kolejnej biografii? Maggie Gyllenhaal udowadnia, że tak. „Flesh Impact” proponuje odważną wizję jednej z największych ikon Hollywood, zadając pytanie o życie, którego nigdy nie było. Pierwsze materiały zapowiadają kameralny, autorski film balansujący między pamięcią, wyobraźnią i filmowym mitem, a jego premiera już teraz należy do najbardziej wyczekiwanych wydarzeń tegorocznego sezonu festiwalowego.

Marilyn Monroe – między faktem a wyobraźnią

„Flesh Impact” nie zapowiada się jako kolejna klasyczna biografia Marilyn Monroe. Nowy film Maggie Gyllenhaal wychodzi od prostego, ale intrygującego założenia: co by było, gdyby ikona Hollywood nie zmarła w wieku 36 lat? Reżyserka buduje opowieść balansującą pomiędzy rzeczywistością a fikcją, traktując postać Monroe bardziej jako kulturowy mit niż bohaterkę historycznego dramatu. Oficjalny opis zapowiada historię starszej kobiety, która pojawia się na przesłuchaniu do niewielkiego nowojorskiego teatru. Wraz z rozwojem rozmowy zaczynają ujawniać się kolejne warstwy jej tożsamości, prowadząc do refleksji nad pamięcią, sławą i tym, jak przez dekady zmienia się obraz jednej z największych gwiazd kina.

Podwójną perspektywę podkreśla również obsada. Dakota Johnson wciela się w Marilyn Monroe w wieku 36 lat, natomiast Ellen Burstyn gra jej wyobrażoną starszą wersję, kobietę, której życie potoczyło się inaczej niż w rzeczywistości. Towarzyszą im Peter Sarsgaard oraz Sepideh Moafi, a kameralna konstrukcja filmu sugeruje, że najważniejsze będą dialogi i emocjonalne napięcia, a nie rekonstrukcja kolejnych epizodów z biografii Monroe. Pierwsze opublikowane zdjęcia podkreślają charakter projektu, zamiast efektownej imitacji gwiazdy mają budować atmosferę tajemnicy i zadawać pytania o granice między prawdziwą osobą a jej utrwalonym przez popkulturę wizerunkiem.

Zobacz też: Sandra Hüller w drodze po Oscara! Najnowsze dzieło aktorki to dramatyczna opowieść o zamianie ról

Autorska droga Maggie Gyllenhaal

Sam tytuł filmu również nie jest przypadkowy. „Flesh Impact” nawiązuje do określenia przypisywanego Billy’emu Wilderowi, który miał używać go, opisując niezwykłą ekranową obecność Marilyn Monroe. Chodziło o wrażenie, że aktorka emanuje tak silną fizycznością, iż widz niemal odczuwa jej obecność poza ekranem. Maggie Gyllenhaal wykorzystuje to sformułowanie jako metaforę trwałości filmowej legendy, siły oddziaływania, która przetrwała długo po śmierci Monroe i nadal inspiruje kolejne pokolenia twórców.

"Flesh Impact" - Marilyn Monroe
Gerald Matzka/Getty Images

Projekt wpisuje się zarazem w konsekwentnie rozwijaną drogę reżyserską Gyllenhaal. Po znakomicie przyjętym debiucie „Córka”, nagrodzonym trzema nominacjami do Oscara, reżyserka ponownie skupia się na złożonych kobiecych bohaterkach i psychologicznych niuansach ich doświadczeń. W „Flesh Impact” wraca także do współpracy z Dakotą Johnson, która pojawiła się już w „Córce”. Sama Gyllenhaal przyznała, że początkowo miała wątpliwości dotyczące obsadzenia aktorki w roli Marilyn, ostatecznie uznając jednak, że Monroe od dawna funkcjonuje przede wszystkim jako symbol, który można interpretować na wiele sposobów. To właśnie autorskie spojrzenie, a nie rekonstrukcja faktów, ma stanowić najważniejszy wyróżnik nowej produkcji.

Pierwsze materiały i droga na festiwal w Wenecji

Opublikowane fotografie z filmu pozwalają po raz pierwszy zobaczyć Dakotę Johnson w charakteryzacji inspirowanej Marilyn Monroe, z charakterystyczną blond fryzurą, czerwonymi ustami i rozpoznawalnym makijażem. Materiały promocyjne nie eksponują jednak widowiskowej transformacji jako celu samego w sobie. Znacznie większy nacisk położono na atmosferę, kameralność i emocjonalny wymiar historii, co wpisuje się w dotychczasowy styl reżyserski Maggie Gyllenhaal. Film od początku przedstawiany jest jako autorska refleksja nad pamięcią, aktorstwem i mechanizmem tworzenia ikon, a nie tradycyjna hollywoodzka biografia.

Światowa premiera „Flesh Impact” odbędzie się podczas 82. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie produkcja zostanie pokazana poza konkursem. Wydarzenie nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ film powstał z okazji setnej rocznicy urodzin Marilyn Monroe, a sama Maggie Gyllenhaal będzie przewodniczyć festiwalowemu jury. Równocześnie Ellen Burstyn, odtwórczyni starszej wersji Monroe, odbierze w Wenecji Honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości. Dzięki temu festiwal stanie się symbolicznym miejscem spotkania filmu poświęconego jednej z największych ikon kina z twórczyniami i aktorkami reprezentującymi różne pokolenia współczesnego światowego filmu.

Zobacz też: Po 8 latach Johnny Depp powraca do Hollywood! Najnowszy zwiastun jego filmu zachwycił fanów i rozpalił wyobraźnię

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...