Na Lido kino od zawsze działa jak lustro, które odbija zarówno to, co dobrze znane, jak i to, co dopiero domaga się odkrycia. W tym roku polska obecność w Wenecji układa się w wielowątkową opowieść o pamięci, nowych głosach i międzynarodowych spotkaniach twórców. Obok klasyki pojawiają się nowe fabuły, dokument i projekty, które pokazują, jak szeroko można dziś rozumieć obecność polskiego kina.
WIDEO…
Nowe polskie kino wchodzi na Lido
Wenecja od dekad potrafi rozpoznać kino, które nie szuka łatwych odpowiedzi, lecz woli pozostawić widza z pytaniem, niepokojem albo obrazem, który wraca długo po seansie. Właśnie w tej przestrzeni pojawiają się „Cudze rzeczy” Grzegorza Dębowskiego, prezentowane w sekcji Horyzonty. W głównej roli występuje Monika Kwiatkowska jako Kasia, kobieta utrzymująca się z włamań do mieszkań, która po wejściu do domu niedawno zmarłego mężczyzny zaczyna podszywać się pod jego partnerkę. Kryminalny punkt wyjścia szybko otwiera tu drzwi do historii o cudzej pamięci, tożsamości i życiu, w które można wejść, ale którego nie da się bezkarnie przejąć.
Zupełnie inną temperaturę ma dokument „Listy” Andreia Kutsili, polsko-litewsko-niemiecka koprodukcja prezentowana poza konkursem. Film kieruje kamerę ku współczesnej Białorusi i doświadczeniom ludzi naznaczonych represjami, więzieniem oraz przymusową emigracją. Wenecki program układa więc polską obecność w wyraźny kontrapunkt, obok fikcji, która igra z tożsamością i podglądaniem cudzego życia, pojawia się dokument mierzący się z rzeczywistością, w której polityka brutalnie wchodzi w najbardziej prywatne obszary ludzkiego doświadczenia.
Zobacz też: 13-minutowe owacje w Wenecji! Najnowszy film Johna Malkovicha to faworyt festiwalu
Polska obecność przekracza granice rodzimego kina
Jeden z najciekawszych polskich tropów prowadzi jednak poza produkcje, które można po prostu nazwać polskimi. W Konkursie Głównym znalazł się „Possible Love” Lee Chang-donga, kolejna odsłona cyklu inspirowanego „Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego. Producentami wykonawczymi filmu są Maciej Musiał, pomysłodawca projektu, oraz Krzysztof Piesiewicz, współscenarzysta filmów Kieślowskiego. To obecność dyskretna, ale znacząca, polskie kino powraca w Wenecji nie tylko poprzez nazwiska na ekranie, lecz również jako język idei, który po latach nadal uruchamia nowe opowieści poza granicami kraju.
Jeszcze inną formę przyjmuje ten akcent w „Jupiterze” Alexandre’a Smii, prezentowanym poza konkursem. Robert Gulaczyk, znany z „Twojego Vincenta” i „Chłopów”, wciela się tym razem w premiera Polski, uczestniczącego w wydarzeniach rozgrywających się wokół politycznego kryzysu i zagrożenia nuklearną eskalacją. Zamiast malarskiej biografii czy chłopskiego uniwersum pojawia się więc chłodny rejestr thrillera politycznego, a wraz z nim rola, która wpisuje polskiego aktora w międzynarodową opowieść o władzy, napięciu i świecie balansującym na granicy katastrofy.
Wajda, Polański i kino przyszłości
Wenecki program przypomina przy tym, że polska obecność nie zaczyna się dziś. W Venice Classics znalazły się odrestaurowane wersje „Popiołu i diamentu” Andrzeja Wajdy z 1958 roku oraz „Matni” Romana Polańskiego z 1966 roku. Oba tytuły uczestniczą w rywalizacji w ramach sekcji, a ich obecność działa jak elegancki powrót do filmowego kanonu: do kina, które powstawało w innym czasie, ale nadal pozostaje częścią międzynarodowego obiegu i wciąż może zostać na nowo odczytane przez kolejne pokolenie widzów.

Na przeciwległym biegunie znajduje się Michał Stankiewicz i jego „Being in You”, prezentowane w Venice Immersive, sekcji poświęconej projektom wykorzystującym technologie 360 stopni oraz rzeczywistość wirtualną, rozszerzoną lub mieszaną. Ten jeden programowy gest dobrze pokazuje skalę polskich akcentów na 83. MFF w Wenecji, od Wajdy i Polańskiego, przez echo Kieślowskiego i nowe kino Dębowskiego, aż po doświadczenia, które przesuwają granicę między ekranem a widzem. Polska obecność na Lido nie układa się więc w jeden obraz. Jest raczej montażem różnych epok, form i języków, które spotykają się w miejscu, gdzie historia kina nieustannie negocjuje swoją przyszłość.




























