Jeszcze niedawno kojarzono go z rolami, które przenosiły widza w świat malarstwa i literatury. Teraz Robert Gulaczyk pojawia się w zupełnie innym rejestrze, w opowieści o politycznym kryzysie, narastającym zagrożeniu i decyzjach, których ciężar wykracza daleko poza granice jednego kraju.

WIDEO

player placeholder

„Jupiter” stawia świat na krawędzi wojny nuklearnej

Francuski thriller polityczny „Jupiter” wychodzi od scenariusza, w którym polityka przestaje być grą prowadzoną w zaciszu gabinetów, a staje się walką o przyszłość całego świata. Film wyreżyserował Alexandre Smia, a jego główną gwiazdą jest Denis Ménochet. Aktor wciela się w nowo wybranego prezydenta Francji, który zostaje postawiony wobec gwałtownie narastającego kryzysu. Po niespodziewanym zamachu na prezydenta Rosji pojawia się realna groźba wybuchu wojny nuklearnej.

Punktem ciężkości opowieści staje się „Jupiter”, tajne, podziemne centrum dowodzenia, do którego prezydent Francji zwołuje swoich najważniejszych doradców. To właśnie w tym zamkniętym świecie podejmowane mają być decyzje, od których zależą losy ludzkości. Twórcy osadzili historię w kontekście współczesnych zagrożeń ze strony Rosji oraz bezpieczeństwa Europy. Film buduje więc napięcie wokół politycznego kryzysu, którego konsekwencje mogą wykroczyć daleko poza granice jednego państwa.

Zobacz także:

Zobacz też: Największy przystojniak Hollywood doceniony na prestiżowym festiwalu. Takiej nagrody George Clooney nie zdobył jeszcze nigdy

Mocny polski akcent w „Jupiterze”

W centrum polskiego zainteresowania znajduje się Robert Gulaczyk. Aktor w „Jupiterze” wciela się w premiera Polski, jednego z przywódców uczestniczących w dramatycznych wydarzeniach rozgrywających się w centrum dowodzenia. Jego bohater zostaje tym samym wpisany w międzynarodową opowieść o politycznych decyzjach podejmowanych w obliczu ryzyka nuklearnej eskalacji. To rola wyraźnie odmienna od postaci, z którymi Gulaczyk był dotąd najmocniej kojarzony.

Na wielkim ekranie zadebiutował w 2017 r., grając Vincenta van Gogha w „Twoim Vincencie”. Film zdobył Europejską Nagrodę Filmową oraz nominacje m.in. do Oscara, Złotych Globów i nagród BAFTA. Kolejnym ważnym punktem jego kariery była rola Antka Boryny w „Chłopach” z 2023 r., polsko-brytyjskiej produkcji zrealizowanej w technice malarskiej. „Jupiter” oznacza dla aktora przejście od malarskiego, mocno stylizowanego kina do politycznego thrillera rozgrywanego w rzeczywistości naznaczonej wizją globalnego konfliktu.

„Jupiter” na 83. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji

Światowa premiera „Jupitera” odbędzie się podczas 83. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Produkcja znalazła się tym samym w przestrzeni jednego z najważniejszych wydarzeń filmowych, przyciągającego ekspertów, krytyków oraz widzów z całego świata. Dla Roberta Gulaczyka oznacza to obecność w międzynarodowym tytule prezentowanym na prestiżowym festiwalowym forum.

Temat podejmowany w „Jupiterze” nadaje filmowi szczególną aktualność. Polski akcent w postaci Gulaczyka dodatkowo przyciąga uwagę, aktor, który dla wielu widzów pozostaje van Goghiem z „Twojego Vincenta” i Antkiem z „Chłopów”, tym razem pojawia się jako człowiek znajdujący się w samym centrum politycznego kryzysu.

Zobacz też: To on otworzy tegoroczny Festiwal w Gdyni! Jest pierwszy zwiastun westernu Jana Holoubka