Nie chciał pomników, nie szukał jubileuszowej celebracji, zamiast tego zgodził się na intymny portret, w którym więcej jest pytań niż odpowiedzi. „Jan Englert. Spróbuję jeszcze raz pofrunąć” to poruszający dokument o życiu, teatrze i przemijaniu, w którym wielki aktor po raz pierwszy tak otwarcie mówi o sobie.
WIDEO…
Portret bez retuszu – o czym opowiada film „Jan Englert. Spróbuję jeszcze raz pofrunąć”?
Jan Englert, jedna z najważniejszych postaci w historii polskiego teatru i filmu, doczekał się dokumentu, który, zgodnie z jego intencją, nie ma być laurką, lecz szczerym, wielowymiarowym portretem człowieka i artysty. Film „Jan Englert. Spróbuję jeszcze raz pofrunąć” w reżyserii Macieja Dancewicza to opowieść o odwadze, samotności i pasji, które towarzyszą życiu twórczemu.

Reżyser unika klasycznej narracji biograficznej, a zamiast linearnego zestawienia sukcesów, otrzymujemy szkic osobowości, pełen dystansu, ironii i wewnętrznych napięć. Englert opowiada o swoim debiucie u Wajdy, latach pracy w Teatrze Narodowym i roli pedagoga, ale także o kosztach, jakie ponosi artysta, który przez dekady pozostaje na świeczniku.
Wspomnienia, emocje, relacje – głosy bliskich i współpracowników
Film buduje nie tylko narracja samego Englerta, lecz także głosy jego najbliższych i współpracowników. Na ekranie pojawiają się wypowiedzi Beaty Ścibakówny, żony i producentki filmu oraz córki Heleny Englert, również aktorki. Swoimi refleksjami dzielą się Anna Dymna, Joanna Szczepkowska, Małgorzata Kożuchowska, Danuta Stenka, Piotr Adamczyk, Jan Frycz, Ewa Wiśniewska, Juliusz Machulski i Maja Komorowska. To ich osobiste wspomnienia budują złożony obraz człowieka o wyrazistej charyzmie i zaskakującej kruchości. Szczepkowska mówi o jego warszawskiej zawadiackości, Machulski porównuje go do Paula Newmana, a Adamczyk próbuje uchwycić istotę jego reżyserskiego stylu. Wszystkie te głosy układają się w mozaikę, która odsłania Jana Englerta w zupełnie nowym świetle, nie tylko jako mistrza sceny, ale również męża, ojca, przyjaciela i człowieka zmagającego się z własnymi wątpliwościami.

Koniec epoki – pożegnanie z Teatrem Narodowym

Dokument powstawał w momencie szczególnym, albowiem Englert właśnie kończył 22-letnią kadencję jako dyrektor artystyczny Teatru Narodowego. To symboliczny koniec epoki, który nadaje filmowi szczególny ton, tak więc opowieść staje się rodzajem pożegnania, refleksji nad minionym czasem i próbą zrozumienia tego, co dalej. Kluczową sceną filmu są fragmenty czterogodzinnego monologu Englerta, będącego osobistą deklaracją artystycznej wiary, zapisem emocji, ale i próbą rozliczenia z samym sobą. Film nie boi się pytań o cenę sukcesu, przemijanie czy samotność lidera. To nie jest łatwy obraz, ale głęboko uczciwy.

Premierowy pokaz odbył się 1 grudnia w warszawskim Kinie Kultura, a tego samego dnia dokument trafił do kin w całej Polsce. Emisja telewizyjna zaplanowana jest na 22 grudnia na kanale TVP 1. Ten film to hołd złożony nie tylko wielkiemu aktorowi, ale i człowiekowi, który nie przestaje zadawać sobie najważniejszych pytań.





























