Tom Ford znów zamienia elegancję w język kina, ale tym razem sięga po świat jeszcze bardziej wystawny, zmysłowy i niepokojący. „Cry to Heaven” ma wszystko, by stać się jednym z najbardziej intrygujących filmowych wydarzeń, barokowe Włochy, operę, mroczną historię Anne Rice i obsadę, w której jedno nazwisko jest szczególnie zaskakujące. Co Ford przygotowuje po latach nieobecności za kamerą?

WIDEO

player placeholder

Tom Ford wraca za kamerę

Po niemal dekadzie przerwy, słynny projektant mody, Tom Ford ponownie staje za kamerą. Jego nowy film, „Cry to Heaven”, jest adaptacją powieści Anne Rice, wydanej w 1982 roku. Dla Forda to zarazem kolejny etap kariery rozpoczętej przez „Samotnego mężczyznę” z 2009 roku i kontynuowanej przez „Zwierzęta nocy” z 2016 roku. Po odejściu ze świata mody reżyser deklarował, że chce poświęcić kolejne 20 lat życia filmom. „Cry to Heaven” staje się pierwszym dużym sprawdzianem tej zapowiedzi.

GettyImages-598741972
Zobacz także:

W centrum tej historii znajdzie się XVIII-wieczny świat włoskiej opery. Powieść Rice prowadzi przez Wenecję i Neapol, opowiadając o Tonio Treschim, weneckim arystokracie, oraz Guido Maffeo, pochodzącym z Kalabrii kastracie i śpiewaku. Losy obu bohaterów splatają muzykę z przemocą, rodzinnym konfliktem, ambicją i zemstą. Tonio zostaje wykastrowany przez brata, a Guido, który utracił własny głos, zostaje jego nauczycielem śpiewu.

Zobacz też: Słynny reżyser powraca po jednej z najdłuższych przerw w karierze. Tym razem jego wzrok celuje się na... Madryt!

Plejada brytyjskich gwiazd w obsadzie

Największą niespodzianką „Cry to Heaven” pozostaje Adele, która zaliczy w filmie Toma Forda swój aktorski debiut. Nie ujawniono w podanych źródłach, jaką dokładnie postać zagra, dlatego jej udział pozostaje jedną z największych niewiadomych projektu. Na ekranie pojawią się również Nicholas Hoult, Aaron Taylor-Johnson, Colin Firth, Ciarán Hinds, George MacKay, Mark Strong, Paul Bettany, Owen Cooper, Hunter Schafer, Thandiwe Newton, Daryl McCormack i Lux Pascal. Jako ostatnia, do obsady dołączyła także Julianne Moore.

Dla Forda jest to jednocześnie spotkanie z aktorami dobrze znanymi z jego wcześniejszego kina. Colin Firth grał główną rolę w „Samotnym mężczyźnie”, Julianne Moore wystąpiła w tym samym filmie, natomiast Aaron Taylor-Johnson pojawił się w „Zwierzętach nocy”. Reżyser sam finansuje „Cry to Heaven” i realizuje projekt poprzez Fade To Black Productions. Zdjęcia odbywały się w Rzymie, a produkcja została zakończona w marcu 2026 roku.

Barok przepuszczony przez estetykę Toma Forda

„Cry to Heaven” wydaje się materiałem wyjątkowo bliskim filmowej wrażliwości Forda. Jego dotychczasowe kino budowało napięcie pomiędzy wizualnym pięknem a samotnością, cierpieniem i destrukcją. Krytycy zwracają uwagę na charakterystyczną dla reżysera dbałość o symetrię, detal oraz kostium, który nie jest wyłącznie ozdobą kadru, lecz uczestniczy w opowiadaniu historii. Powieść Rice oferuje mu świat opery, arystokracji i cielesności, w którym piękno zostaje nierozerwalnie związane z bólem.

samotny

Skala projektu zapowiada widowisko mocno osadzone w epoce. Vogue wskazuje na potencjał barokowych kostiumów, weneckich pałaców, bogatych wnętrz oraz scen muzycznych, choć ostateczny kształt tych elementów pozostaje przed premierą niewiadomą. Pewne jest natomiast, że Ford powraca z projektem rozleglejszym niż jego dwa poprzednie filmy i z obsadą obejmującą zarówno jego dawnych współpracowników, jak i tych debiutujących w kinie. Niektóre media informowały o zakończeniu zdjęć w Rzymie i wskazywały późną jesień 2026 jako przewidywany termin premiery. „Cry to Heaven” jest więc nie tylko powrotem Forda za kamerę, ale początkiem filmowego rozdziału kariery, któremu postanowił poświęcić się po odejściu z branży mody.

Zobacz też: To jeszcze nie koniec „1670”! Fenomen polskiego Netflixa zaskoczył fanów, ogłaszając kolejny sezon