O tym filmie mówi cała Gdynia. „Fluidy”, pełnometrażowy debiut Marii Wider, znalazły się w Konkursie Głównym 51. FPFF i przyciągają uwagę historią o dorastaniu, rodzinnych napięciach i poszukiwaniu własnej tożsamości. W centrum są Nina i Miki, mazurskie lato oraz relacje, które dalekie są od prostych definicji.

WIDEO…

player placeholder

Maria Wider debiutuje pełnym metrażem

„Fluidy” są pełnometrażowym debiutem fabularnym Marii Wider, która scenariusz napisała wspólnie z Magdaleną Kućką i Aleksandrą Arent. Za zdjęcia odpowiada Miłosz Kasiura, muzykę stworzyła Dobrawa Czocher, a dźwięk Jacek Hamela. Już sam zestaw twórców podpowiada, że w tym filmie równie ważne jak to, co zostaje wypowiedziane, jest to, co buduje atmosferę: obraz, rytm i dźwięk. Producentem jest Studio Munka – Stowarzyszenie Filmowców Polskich, a dystrybutorem Kino Świat.

flui
Zobacz także:

W centrum historii znajduje się Nina, grana przez Julię Totoszko. Obok niej pojawia się Wiktoria Węglowska jako Miki, a także Jacek Borcuch, Roma Gąsiorowska i Jan Sałasiński. To właśnie kreacja Totoszko szczególnie zwróciła uwagę Voguea, który określa ją jako hipnotyzującą. Nie chodzi tu jednak o efektowność w tradycyjnym sensie. „Fluidy” szukają napięcia raczej w spojrzeniach, relacjach i emocjach, które nie zawsze chcą układać się w wygodne, jednoznaczne zdania.

Zobacz też: Ten polski film zachwycił amerykańskich krytyków, teraz powalczy o główną nagrodę w Gdyni. Pierwsze opinie widzów nie pozostawiają złudzeń

Mazurskie lato bez pocztówkowej nostalgii

17-letnia Nina i 12-letnie, niebinarne Miki spędzają wakacje na mazurskiej wsi z dawno niewidzianym ojcem. To punkt wyjścia do historii o rodzinie, która próbuje znaleźć wspólny język mimo napięć i przemilczeń. Dorastanie nie jest tu traktowane jak prosty rytuał przejścia. Łączy się z pytaniami o tożsamość, bliskość i miejsce, jakie można znaleźć dla siebie w relacji z innymi.

Maria Wider nie prowadzi tej opowieści w stronę łatwej nostalgii za wakacjami i dzieciństwem. Jak zauważa Vogue, film działa poprzez wizualność przypominającą fragmentaryczne wspomnienia lata, obrazy nie zawsze uporządkowane, ale pozostające pod skórą. Dużą rolę odgrywają zdjęcia Miłosza Kasiury oraz dźwięk Jacka Hameli. Recenzja zwraca jednocześnie uwagę na słabsze dialogi i nierównowagę pomiędzy historiami Niny i Miki. „Fluidy” nie są więc filmem pozbawionym pęknięć, ale właśnie w tych pęknięciach próbują uchwycić emocjonalną nieoczywistość swoich bohaterów.

„Fluidy” w Konkursie Głównym 51. FPFF

„Fluidy” znalazły się w Konkursie Głównym 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, w którym rywalizuje 16 filmów. Festiwalowe pokazy odbywają się m.in. w Gdyńskim Centrum Filmowym imienia Leszka Kopcia, Teatrze Muzycznym im. Danuty Baduszkowej oraz Centrum Riviera. To właśnie w Gdyni film trafia przed festiwalową publiczność jako jeden z tegorocznych debiutów walczących o uwagę widzów.

Po festiwalowych pokazach „Fluidy” mają trafić do polskich kin w 2027 roku, ale dokładna data premiery kinowej nie została jeszcze podana. Film Marii Wider pozostaje przy tym opowieścią zainteresowaną momentem zawieszenia, gdzieś między dzieciństwem a dorosłością, bliskością a dystansem, potrzebą przynależności a szukaniem własnej tożsamości. Właśnie ta płynność, emocji, relacji i definicji, najpełniej wybrzmiewa w samym tytule.

Zobacz też: Jest zwiastun nowego filmu Jana Holoubka. Już wiadomo, dlaczego „Dziki, dziki wschód” tak spodobał się w Ameryce