Są aktorzy, którzy odchodzą, zostawiając po sobie wyłącznie wspomnienia. Są też tacy, których obecność wciąż trwa, zamknięta w kadrach czekających na premierę i spektaklach, które dopiero spotkają się z publicznością. Jan Frycz należał do tej drugiej grupy. Do końca pozostawał wierny swojej pracy, a widzowie jeszcze nieraz będą mogli zobaczyć go w rolach, które dziś zyskują zupełnie nowy, poruszający wymiar.

WIDEO…

player placeholder

Ostatni kadr nie był pożegnaniem

Jan Frycz należał do tych aktorów, którzy nigdy nie zwalniali tempa. Jeszcze niedawno widzowie oglądali go w filmie „Król dopalaczy”, gdzie stworzył jedną z ostatnich ukończonych kreacji ekranowych. Dziś wiadomo jednak, że nie był to definitywnie ostatni raz, gdy zobaczymy go na ekranie. Aktor pozostawił po sobie projekty, które czekają na premierę i dopiero teraz nabierają szczególnego znaczenia.

Do końca pozostawał aktywny zawodowo również w teatrze. Według doniesień, na tydzień przed śmiercią rozpoczął próby do „Orestei” w reżyserii Luka Percevala w Teatrze Narodowym. Ta nieustająca gotowość do pracy stała się jednym z najbardziej poruszających obrazów jego ostatnich miesięcy, aktor nie wycofywał się z kolejnych wyzwań, pozostając wierny scenie aż do końca.

Zobacz także:

Zobacz też: Ten film może otworzyć mu drzwi do międzynarodowej kariery. Filip Pławiak zachwyca w polsko-greckim kinie drogi!

„Wanda” – wielki film, na który wciąż czekamy

Jednym z najważniejszych projektów, w których zobaczymy Jana Frycza pośmiertnie, jest fabularny film „Wanda” w reżyserii Adriana Panka. Produkcja opowie historię Wandy Rutkiewicz, a w obsadzie znaleźli się m.in. Katarzyna Wajda i Vanessa Aleksander. Zdjęcia do filmu powstawały w wymagających górskich plenerach, a twórcy zapowiadali realizację z dużym rozmachem, próbując oddać zarówno spektakularny wymiar himalajskich wypraw, jak i wewnętrzny świat legendarnej himalaistki.

"Wanda"
Materiały Prasowe

To właśnie ta premiera budzi dziś szczególne emocje. Każda kolejna informacja z planu czy publikowane kadry przypominają, że widzowie otrzymają nie tylko opowieść o jednej z najwybitniejszych postaci polskiego himalaizmu, lecz także możliwość ponownego spotkania z Janem Fryczem. Po jego śmierci film zyskał dodatkowy, niezwykle osobisty wymiar, stanie się zapisem kolejnego etapu artystycznej drogi aktora, którego obecność przez dekady definiowała polskie kino i teatr. Kinowa premiera została zaplanowana na 2027 rok.

„Król Maciuś Pierwszy” – pożegnanie z Teatrem Telewizji

Drugą premierą, na którą czekają widzowie, jest „Król Maciuś Pierwszy”, nowy spektakl Teatru Telewizji w reżyserii Tadeusza Kabicza. Jan Frycz wcielił się w nim w Prezesa Rady Ministrów, dołączając do imponującej obsady złożonej z Marka Kondrata, Danuty Stenki, Tomasza Kota, Karoliny Gruszki, Borysa Szyca i wielu innych znakomitych aktorów. Spektakl zapowiadany jest jako nowoczesna, familijna interpretacja klasycznej powieści Janusza Korczaka, a jego telewizyjna premiera została przygotowana jako jedno z najważniejszych wydarzeń nowego sezonu Teatru Telewizji. Spektakl zostanie wyemitowany we wrześniu tego roku.

"Król Maciuś Pierwszy"
Materiały Prasowe/TeatrTelewizjiTVP

Dziś te dwa oczekiwane tytuły, „Wanda” i „Król Maciuś Pierwszy”, przestają być wyłącznie zapowiedziami nowych produkcji. Stają się ostatnimi spotkaniami z aktorem, który nie przestawał tworzyć do samego końca. Pozostawił po sobie role już ukończone i projekty, nad którymi pracował niemal do ostatnich chwil. Dlatego nadchodzące premiery będą czymś więcej niż kolejnymi wydarzeniami repertuarowymi, staną się symbolicznym domknięciem niezwykle bogatej, wieloletniej drogi artystycznej Jana Frycza i okazją, by raz jeszcze zobaczyć jego wyjątkową ekranową obecność.

Zobacz też: Ten aktorski remake hitu Disneya robi prawdziwe wrażenie. Czy "Zaplątani" przyniosą studiu sukces?